Twarze2022

Twarze Korczaka – Klaudia Zygulska

1024 683 Arkadiusz

Zapraszamy Was do lektury kolejnego wywiadu z cyklu: „Twarze Uczniów Korczaka”. Tym razem naszym gościem będzie Klaudia Zygulska – uczennica klasy 1A. 😊

  1. Jakie są Twoje zainteresowania, pasje – co możesz o nich powiedzieć?

Od najmłodszych lat moją największą pasją jest piłka nożna. Jest to bardzo wymagający sport, który stał się bardzo ważną częścią mojego życia i chcę być coraz lepszą piłkarką.

 

  1. Kiedy zakiełkowała Twoja pasja? Czy ktoś miał na nią wpływ?

Chęć grania w piłkę nożną zakiełkowała u mnie już w bardzo młodym wieku, kiedy miałam 5 lat. Rodzice zobaczyli u mnie tę pasję i zapisali mnie na treningi do pierwszej szkółki piłkarskiej. Bardzo to polubiłam, więc kontynuuję granie do dzisiaj.

  1. Czy Twoje zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Myślę, że piłka nożna stała się dla mnie codziennością. Po tylu latach mogę powiedzieć, że jest to też sposób na życie i coś co chciałabym robić jak najdłużej.

  1. Jak Twoje zainteresowania przyjmują najbliżsi, znajomi?

Moi rodzice jak i znajomi bardzo mnie wspierają w tym co robię i pomagają, żebym zaszła jak najdalej.

  1. Gdzie można Cię zobaczyć, usłyszeć o Tobie?

Można o mnie usłyszeć na stronie na Facebooku klubu KKS Czarni Sosnowiec, gdzie można zobaczyć zdjęcia lub niektóre transmisje z meczów. ⚽️

 

Twarze Korczaka – Julia Smorąg

800 666 Arkadiusz

Zapraszamy Was do lektury kolejnego wywiadu z cyklu: „Twarze Uczniów Korczaka”. Tym razem naszym gościem będzie Julia Smorąg – uczennica klasy 1B. 😊

 

  1. Jakie są twoje zainteresowania, pasje – co możesz o nich powiedzieć?

Moją pasją jest rysowanie. Moje prace nie opierają się na realistycznym rysunku, a raczej na abstrakcji. Uwielbiam każdą formę sztuki. Rysuje nie tylko na papierze, ale też w specjalnych programach komputerowych. W moich pracach nie lubię ograniczeń ani od góry narzuconego stylu, wszystko, co robię, jest wyrażeniem samej siebie.

Interesuję się również tatuowaniem i mam nadzieję, że kiedyś rozwinę swoje umiejętności w tej dziedzinie. Chociaż mam inne plany na karierę niż bycie artystką, wiem jednak, że będzie to moja pasja do końca życia.

 

  1. Kiedy zakiełkowała Twoja pasja? Czy ktoś miał na nią wpływ?

Chęć zajmowania się rysowaniem zakiełkowała we mnie już od najmłodszych lat mojego życia. Na mój wybór miała wpływ moja mama, która ukończyła liceum plastyczne i to ona oswoiła mnie ze sztuką.

 

  1. Czy Twoje zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Moje zainteresowania zdecydowanie są dopełnieniem codzienności. Rysowanie pozwala mi się zrelaksować i na chwilę zapomnieć o całym świecie. Poza rysowaniem robię też biżuterię, haftuję i projektuję ubrania.

 

  1. Jak Twoje zainteresowania przyjmują najbliżsi, znajomi?

Moi najbliżsi chętnie oglądają moje prace, wspierają mnie i doceniają mój talent. Często kupują mi przybory potrzebne do rozwijania mojej pasji, za co jestem im bardzo wdzięczna.

Twarze Korczaka – Łukasz Kostecki

1024 680 Arkadiusz

Zapraszamy Was do lektury wywiadu z Łukaszem Kosteckim – naszym tegorocznym maturzystą. A wszystko to w ramach powracającego cyklu: „Twarze Uczniów Korczaka”. PS. Jeśli cierpicie na arachnofobię, radzimy nie zaglądać do naszej galerii.

1. Jakie są twoje zainteresowania, pasje – co możesz o nich powiedzieć?

Moją pasją jest terrarystyka ogólnie pojęta, choć z głównym naciskiem na węże (pytony królewskie) oraz ptaszniki. Powiedzieć można na ten temat tak wiele, że myślę, że większość z was przestała by czytać w połowie. Zatem bez przynudzania, moje hobby/pasja jest raczej rzadko spotykana, choć zauważam, że w Polsce powolutku jest coraz bardziej doceniana dzięki czemu zyskuje wielu pasjonatów podobnych do mnie. Pewnie nasuwa wam się w pierwszej kolejności pytanie, czy nie jest to niebezpieczne hobby? Uważam, że przy osobie rozważnej i odpowiedzialnej uznać można za względnie bezpieczne. Owszem zdarzają się różne wypadki i wiadomo, że są to tylko zwierzęta, ale po ich zachowaniach można ocenić, a wręcz przewidzieć ich kolejne poczynania. Zatem jeśli jest ktoś odpowiedzialny myślę, że spokojnie da sobie radę przy opiece nad takim ptasznikiem tak, by ani właściciel, ani zwierzak nie ucierpiał. Bardzo wielu ludzi zwyczajnie boi się pająków, uważa je za mało atrakcyjne pupile, ale moim zdaniem jednak mają swój specyficzny urok i piękno, które tylko czeka na odkrycie. To samo tak na dobrą sprawę tyczy się pytonów, choć one wymagają już ciut więcej uwagi niż takie ptaszniki, gdyż je już od samej młodości trzeba przyzwyczajać do obecności człowieka, dzięki czemu wobec ludzkiej ręki agresywne nie będą oraz one już naprawdę mogą zadziwić różnorodnością swoich odmian barwnych i zachowaniami. O wężach często można usłyszeć ciekawy mit, że „wchodzą do łóżka i mierzą się, czy dadzą radę pożreć śpiącą ofiarę”. Jest to zwykła bujda, a wąż jeśli już jakimś cudem wydostanie się z terrarium, nie wchodzi do naszego łóżka, by nas pożreć a tylko po to, żeby móc się ogrzać. To chyba na tyle z takich ciekawostek i moich własnych przemyśleń i tego co zauważyłem, podczas obcowania z tymi wspaniałymi zwierzętami. Przytoczę również moje ulubione słowa, mianowicie „Człowiek boi się nieznanego” i to sama prawda.

2. Kiedy zakiełkowała Twoja pasja? Czy ktoś miał na nią wpływ?

Tak na dobrą sprawę ptasznikami zajmuję się już chyba około 2 lat. Wszystko zaczęło się właściwie od żartu. Kiedy zaczynałem znajomość z moim obecnym dobrym przyjacielem pewnego razu zażartowałem z nim o tym, żebyśmy zaczęli hodować mrówki. Tak, mrówki – to od nich zaczęła się moja cała droga do zainteresowania ptasznikami i wężami. O mrówkach również mógłbym się rozpisywać w cały świat, jakie to nie są wspaniałe w obserwacji stworzenia tworzące małe własne społeczności, ale raczej nie jest temat na teraz. Jak już napisałem, wszystko wynikło praktycznie z żartu i tak powoli jeden nakręcał drugiego, aż w końcu w moje urodziny na biurku pojawił się pierwszy ptasznik. Teraz jest ich około 20 i mogę śmiało powiedzieć, że ta pasja wciąga bardzo. Pamiętam jak dziś kiedy tłumaczyłem rodzicom, że będzie tylko jeden i na tym koniec. Nim się obejrzałem zostałem pochłonięty przez terrarystykę całkowicie. Czytałem na temat tych zwierząt mnóstwo artykułów, a informacje i wiedzę chłonąłem jak gąbka. Historia pojawiania się w moim domu tych jakże egzotycznych zwierzaków jest również ciekawa, gdyż jak za każdym razem się śmieję, była to w pewien sposób konspiracja i wszystko było w pełni zaplanowane, a rodzice byli stawiani już właściwie przed faktem dokonanym, kiedy to jako prezent urodzinowy dostawałem właśnie ptasznika czy węża. Zahaczając jeszcze od razu o temat prezentów, małe ostrzeżenie z mojej strony: nigdy nie kupujmy zwierzaków jako prezent bez wcześniejszego ustalenia tego, gdyż jednak jest to odpowiedzialność i tyczy się to każdych zwierząt, a do zapewnienia im odpowiednich warunków zawsze potrzebna jest przede wszystkim wiedza.

3. Czy twoje zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Przez ogromną część czasu od kiedy zajmuję się terrarystyką pełniła ona z pewnością rolę dopełnienia codzienności, choć w ostatnim czasie w miarę tego jak zbieram w tym temacie coraz więcej doświadczenia i informacji powoli przeradza się to w sposób na życie i kluczowy plan na moją przyszłość. Obecnie już prócz samej hodowli dla ładnego wyglądu terrariów, czy widoku tych budzących u wielu poczucie respektu czy strachu zwierząt, zajmuję się również ich rozmnażaniem. Szczerze mówiąc, wcale nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać po przeczytaniu pierwszego lepszego artykuł. Zatem jak z początku pasja ta była dopełnieniem codzienności, tak powoli z coraz większym rozpędem przybiera to formę sposobu na życie dającego satysfakcję i pozwalającego na zdobycie jakichkolwiek funduszy.

4. Jak Twoje zainteresowania przyjmują najbliżsi, znajomi?

Myślę, że jest to bardzo ciekawe pytanie, gdyż reakcje naprawdę są przeróżne. Niektórzy podobnie jak ja zarażają się tą pasją, inni wręcz przeciwnie utwierdzają się w swoim strachu i zdaniu na temat tych zwierząt. Niektórzy potrafią popłakać się, gdyż ptaszniki mogą budzić w nich tak silne emocje, a inni podziwiają z respektem ich pajęczynowe imperia i przemyślane gniazda w kawałkach kory, czy podziemne nory pełne różnych tuneli i wyjść ewakuacyjnych. Myślę, że każdy może do tych zwierząt się przekonać. Może i osoba posiadająca arachnofobię nie pokocha ich z dnia na dzień, ale przy odrobinie pracy zacznie je tolerować i zwykły pajączek, który zajrzał do naszego domostwa nie przysporzy już tylu emocji, pisków i krzyków. Jak wcześniej wspominałem rodzice nie byli zbyt przekonani do tego rodzaju pupili i tak właśnie było na początku. Znaczy to, że mój pokój był omijany szerokim łukiem, ale po pewnym czasie sami przekonali się nich i nie raz zaglądają popatrzeć co u nich nowego, czy po prostu pooglądać je przez szkło terrariów.

5. Gdzie można Cię zobaczyć, usłyszeć o Tobie?

Obecnie z tego co orientuję się we własnym życiu to zupełnie nigdzie. Był owszem taki czas, gdzie z przyjacielem prowadziliśmy kanał na platformie youtube właśnie na temat ptaszników, gdzie pokazywaliśmy jak naprawdę wygląda ich hodowla, często opowiadaliśmy o warunkach dla konkretnego rodzaju, czy gatunku, a także wspominaliśmy różne anegdotki, czy nasze własne spostrzeżenia związane z tym właśnie tematem, lecz przez nadmiar obowiązków takich jak nauka, czy też oczywiście obowiązki domowe musieliśmy zaprzestać, gdyż samo przygotowanie przed nagraniem, nagrywanie i cała obróbka filmu zajmowały zbyt wiele czasu.

 

„Twarze Belfrów Korczaka” –

1024 1024 Arkadiusz

Mamy weekend. 😁 Czas zatem na kolejny wywiad w ramach cyklu: „Twarze Belfrów Korczaka”. Tym razem naszym gościem będzie… Pani Anna Derej.

 

  1. Co jest pasją w Pani życiu?

Moją pasją jest sport. Uwielbiam wszelkiego rodzaju aktywność sportową, pozwala mi ona na całkowity reset.

 

  1. Czy Pani zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Aktywność fizyczna jest dopełnieniem mojej codzienności. Po ciężkim dniu pozwala mi naładować się pozytywną energią, czasami jest to czas, kiedy zapominam o wszystkim, czasami jest to czas na przemyślenia, plany, wspomnienia.

 

  1. Jak Pani dochodziła do odkrycia swojej pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Od zawsze fascynował mnie sport, pewnie to zasługa mojego Taty, który był nauczycielem wychowania fizycznego oraz trenerem piłki nożnej. Będąc dzieckiem miałam do czynienia z wieloma dyscyplinami sportowymi, jedne podobały mi się bardziej, inne mniej, ale zawsze miałam możliwość wybrać coś dla siebie. Przez wiele lat zakochana byłam w tańcu, ale chwilowo zamieniłam ten piękny kawałek mojego życia na treningi siłowe. I tak zostało do dnia dzisiejszego.

 

  1. Jak godzi Pani życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Bez problemu godzę życie zawodowe z moją pasją. Po prostu robię to, co lubię. Lubię moją pracę, ponieważ uwielbiam pracować z młodzieżą, a po pracy idę na mój ukochany trening, nieważne, która jest godzina i jaka pogoda.

 

  1. Jaki ma Pani plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Staram się nie planować, żyję dniem dzisiejszym, cieszę się tym, co jest tu i teraz. A co będzie w przyszłości? Czas pokaże.

„Twarze Belfrów Korczaka” – Grzegorz Szewczyk

571 1024 Arkadiusz

Skoro mamy weekend, czas zatem na kolejną odsłonę naszego cotygodniowego cyklu: „Twarze Belfrów Korczaka”. A skoro to długi weekend, zatem wywiad również będzie długi. 😜 Naszym gościem będzie Pan… Grzegorz Szewczyk.

 

  1. Co jest pasją w Pana życiu?

Mam wiele pasji. Gdybym jednak musiał wymienić spośród nich te najważniejsze, to byłyby nimi: nauczanie, muzyka, gra na gitarze basowej, jazda na rowerze, gry komputerowe i konsolowe, boks, siatkówka oraz filozofia praktyczna.

 

  1. Jak Pan dochodził do odkrycia swoich pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Myśl o tym, żeby związać swą przyszłość z edukacją, zaświtała w mojej głowie jeszcze na etapie liceum, jednak w pełni wykrystalizowała się w trakcie studiów. Na podjęcie takiej decyzji wpływ miał szereg czynników. Na pewno jednym z nich byli moi szkolni mentorzy, w postaci Pani Grażyny Serwickiej z SP nr 16 oraz Pani Barbary Werchrackiej i Pana Szczepana Dyrki z nieistniejącego już I LO im. W. Roździeńskiego w Sosnowcu. Wszystkich – korzystając z okazji – serdecznie pozdrawiam. Niebagatelną rolę odegrał również film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”, po seansie którego zapragnąłem być niczym John Keating. To marzenie towarzyszy mi niezmiennie od lat – dodam. 😉 Poza tym zawsze lubiłem dzielić się wiedzą z innymi.

Muzyka towarzyszy mi w życiu od narodzin, albo i dłużej. 😉 W sposób w pełni świadomy zacząłem jej słuchać i nią się interesować mając jakieś 13 lat. A to wszystko za sprawą mojego przegenialnego wuja – „metalowca”, a zarazem chodzącej encyklopedii ciężkiego grania. To właśnie dzięki niemu poznałem zespoły, których twórczość – czego jeszcze wówczas nie mogłem wiedzieć – stanie się ścieżką dźwiękową mojego życia: Budgie, Rush, Black Sabbath, Unorthodox, Sieges Even, i mógłbym tak jeszcze wymieniać i wymieniać.

Na gitarze basowej zacząłem „grać” w wieku bodajże 16 lat. Powodów, dla których tak się stało, było kilka. Przede wszystkim pod wpływem namiętnego słuchania Joy Division zakochałem się w brzmieniu tego instrumentu (nie bez przyczyny jednym z pierwszych utworów, których nauczyłem się grać, było „Love Will Tear Us Apart”). Drugi powód był prozaiczny, ale dla nastolatka w okresie „burzy i naporu” nie mniej istotny. Otóż granie na basie stanowiło sposób na zaimponowanie dziewczynom (przynajmniej niektórym 😉). Niestety – już po czasie – okazało się, że gitarzyści basowi cieszą się jednak mniejszym „braniem” od gitarzystów elektrycznych.

Z rowerem nie rozstaję się od dobrych kilkunastu lat. Jazda na nim i pokonywanie kolejnych kilometrów, to świetny sposób na odreagowanie stresów wszelakich, a zarazem na poprawę kondycji.

W świat gier komputerowych zostałem wciągnięty około roku 1991. A wszystko za sprawą dwóch maszyn, do których mam niezmiennie ogromny szacunek i sentyment: ośmiobitowego Commodore 64 i szesnastobitowej Amigi. „Jaranie się” nowymi tytułami, o istnieniu których człowiek dowiadywał się z ówczesnej prasy specjalistycznej („Top Secret”, „Secret Service”), bo nie było przecież Internetu; cotygodniowe, niedzielne wypady na giełdę komputerową do Domu Kultury Huty Baildon w Katowicach; spotkania z kumplami i tzw. kanapowy multiplayer – tj. wspólne granie na podzielonym ekranie czternastocalowego telewizora CRT ; poznawanie tajników języka Basic… – aż łezka się w oku kręci. Potem z kolei nastała u mnie fascynacja konsolami. A zaczęło się od pierwszego PlayStation (które zawdzięczałem determinacji i ciężkiej pracy mojego taty – konsola kosztowała ok. 750 zł, a przeciętne wynagrodzenie miesięczne w naszym państwie wynosiło wówczas jakieś 1000 zł). Pionierskie produkcje 3D w czasach, gdy rządziła jeszcze grafika 2D, robiły piorunujące wrażenie na odbiorcach. Pamiętam, gdy po raz pierwszy zobaczyłem i zagrałem w oryginalnego Tomb Raidera. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Owa fascynacja grami komputerowymi i konsolowymi została mi po dziś dzień. Na przestrzeni lat zmieniały się jedynie platformy, na których ogrywałem kolejne produkcje. Co jednak charakterystyczne, jako że wywodzę się z czasów, gdy nie było jeszcze Internetu, nie przepadam za rozgrywką multiplayerową online.

Fascynację pięściarstwem zawdzięczam mojemu tacie. Ileż to nocy zarwaliśmy w latach 90. wspólnie kibicując Andrzejowi Gołocie, walczącemu za Wielką Wodą. Ileż nerwów kosztowały nas kolejne pojedynki Dariusza Michalczewskiego i Tomasza Adamka. Nigdy nie podzielałem obiegowej opinii nt. boksu i pięściarzy. Uważam, że nie na darmo określa się ów sport mianem szermierki na pięści. Wymaga on od człowieka żelaznej kondycji, opanowania, sprytu, przygotowania taktycznego i nienagannej techniki. By się o tym przekonać, wystarczy bez uprzedzeń, na chłodno, przeanalizować walki wielkich mistrzów tejże dyscypliny, szczególnie u szczytu ich formy, czyli w tzw. czasie „prime”: Rocky’ego Marciano, Sugar Ray Robinsona, Roy’a Jonesa Jr, Muhammada Ali.… czy współczesnych, w postaci Tysona Fury’ego i Ołeksandra Usyka.

Z siatkówką mam kontakt od 4 klasy podstawówki. Obecnie, po kontuzji barku, już tylko bierny – jako wierny kibic reprezentacji Polski. Przez lata czerpałem jednak niesamowitą frajdę z amatorskiego uprawiania tejże, jakże pięknej, dyscypliny.

Dziedzina filozofii praktycznej (gł. etyki i polityki) stanowi bezpośredni obszar moich zainteresowań naukowych. Szczególnie zaś zajmują mnie ideologie i doktryny polityczne. Parafrazując klasyczne powiedzenie: jeśli ty nie zainteresujesz się filozofią praktyczną, to ona zainteresuje się tobą. Mną zainteresowała się pod koniec liceum.

 

  1. Jak godzi Pan życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Zdecydowanie rzeczy związane ze szkołą zajmują najwięcej mojego czasu. Niekiedy wręcz za dużo. Nieustannie jednak kocham to, co robię. Poza tym kontakt z młodzieżą był dla mnie przez lata swoistym antidotum na starzenie. Mówię „był”, gdyż chcąc nie chcąc z roku na rok różnice pokoleniowe dają o sobie mocniej znać i staję się coraz większym boomerem. 😛 Staram się jednak nie stetryczeć do cna.

 

  1. Jaki ma Pan plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Chciałbym być coraz lepszym nauczycielem i wychowawcą. Za moim mistrzem Arystotelesem uważam bowiem, że zadaniem człowieka jest stały rozwój/aktualizacja drzemiących w nim możliwości.

Do wymarzonej kolekcji basów brakuje mi już tylko Rickenbackera 4001 lub 4003. Być może przyjdzie kiedyś taki dzień, że zawiśnie w towarzystwie moich ukochanych japońskich Fenderów typu Precision i Jazz.

Z kolei gdy idzie o rower, planuję w nadchodzące wakacje pobić mój maksymalny dystans przejechany jednego dnia, który wynosi obecnie 175 km. Trasa już wyznaczona, nowe siodełko założone, pora zbudować odpowiednią formę.

W temacie gier marzą mi się przede wszystkim nowe części Dishonored, Half-Life, Tenchu, Ghost of Tsushima oraz Street Fightera z klasyczną grafiką 2D.

Co zaś się tyczy boksu: walka unifikacyjna w królewskiej kategorii wagowej pomiędzy Tysonem Furym i Ołeksandrem Usykiem, gdy ten – jak przewiduję – wygra najbliższą walkę z Anthonym Joshuą.

Odnośnie siatkówki powiem krótko: złoty medal Letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r.

Gdy idzie o filozofię marzenie mogę mieć jedno: odnalezienie i poznanie zaginionych dzieł Arystotelesa.

 

„Twarze Belfrów Korczaka” – Paweł Lekszycki

760 1024 Arkadiusz

Czego nie może zabraknąć w piątkowy wieczór? Zgadliście! Wywiadu z nauczycielem naszej szkoły w ramach cyklu „Twarze Belfrów Korczaka”. Dziś naszym gościem będzie… Pan Paweł Lekszycki – nasz polonista a zarazem wychowawca przyszłej klasy 1D. 😊

 

  1. Co jest Pana pasją w życiu?

Odkąd pamiętam, towarzyszą mi pytania o to, kim jesteśmy i jacy jesteśmy. Źródła odpowiedzi na nie upatruję w literaturze, która, będąc papierkiem lakmusowym swoich czasów, pokazuje pewne niezbywalne i ponadczasowe prawdy o naturze człowieka. Kocham książki w każdej postaci nie tylko dlatego, że są nośnikiem wiedzy. Są także doskonałym źródłem rozrywki i relaksu. Mogą pełnić ponadto funkcję terapeutyczną. Zwłaszcza ostatnie skłoniło mnie do pisania. Nie tworzę wprawdzie epickich narracji, ale swoją opowieść o świecie, jaki jest mi dostępny, zamykam w wierszach. Ich cykle z kolei składają się na książki, które dotychczas udało mi się opublikować w bardzo przyzwoitych wydawnictwach literackich i w prasie.

Pasjonuje mnie także dobra fotografia, to znaczy taka, która – po pierwsze – otwiera wyobraźnię, wzrusza albo wywołuje bardzo różne, odmienne emocje, a po drugie – dokumentuje czas, w którym powstaje. Czasem są to bardzo intymne dokumenty. Podczas podróży, które także są dla mnie ważne, lubię, amatorsko, utrwalać zdarzenia, sytuacje i ludzi, z którymi spotykam się lub zderzam. Lubię kontemplować monumentalne pomniki natury i utrwalać zdecydowanie bardziej od nich kruche wytwory cywilizacji: miasta, fabryki etc.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której nie byłoby muzyki. Ona także jest pasjonująca, ale w tej dziedzinie jestem wyłącznie konsumentem, słucham jej namiętnie.

Generalnie pasjonuje mnie człowiek. Lubię mu się przyglądać, znajdować potwierdzenie założonej z góry tezy, że więcej w nim jest tego, co godne podziwu niż pogardy. Ta pasja pozwala mi z zapałem codziennie wychodzić do pracy, która oparta jest przecież na kontakcie z ludźmi.

 

  1. Jak Pan dochodził do odkrycia swoich pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

W moim domu zawsze było dużo książek. Jako dziecko czytałem chętnie. Kiedyś musiałem trafić na książkę, która sprawiła, że poczułem potrzebę opowiedzenia o tych emocjach, które znajdowałem w sobie. I tak zaczęła się moja przygoda z literaturą.

Potrzebę utrwalania obrazów poczułem w szkole średniej. Niewiele zdjęć z tamtych czasów się zachowało w moich archiwach. Trudno. Cieszą mnie natomiast te, które udało mi się zrobić podczas zupełnie niedawnych podróży.

Jeśli chodzi o muzykę, próbowałem kiedyś swoich sił w zespole metalowym, ale uznałem, że nie jest mi po drodze z karierą estradową. Cóż, „śpiewać każdy może”, ale nie wszyscy powinni.

 

  1. Czy Pana zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Dobry wzór na życie to suma codziennych obowiązków i pasji. Jeżeli udaje się nam wraz z upływem czasu pozostać ciekawymi świata, to ta ciekawość jest właśnie wykładnikiem potęgi, do której podnosimy wynik działania. Mówiąc inaczej – pasje, będąc dopełnieniem codzienności, stają się sposobem na życie, na to, by ciągle miało swój wyjątkowy smak.

 

  1. Jak godzi Pan życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Sympatia dla książek i ciekawość człowieka nie wykluczają wykonywanego przeze mnie zawodu. Są wręcz bardzo pomocne, niezbędne. Czasem, kiedy prowadzę lekcje, kiedy uczniowie pracują nad jakimś zadaniem w grupie, ja także je rozwiązuję na swój sposób. Tak napisałem kilka ważnych dla mnie wierszy. Efektem swojej pracy dzieliłem się zresztą z tymi klasami, z którymi pisałem te teksty.

 

  1. Jaki ma Pan plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

W roku 2021 opublikowałem książkę poetycką, nad której kontynuacją właśnie pracuję. Mam nadzieję, że historia, którą tam rozpocząłem, znajdzie swoje rozwinięcie w nowym tomie wierszy. Czuję, że tak się właśnie dzieje.

Poza tym zbliżają się wakacje. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, z radością zabiorę swoje córki w jakąś ekscytującą podróż. Będziemy poznawać nowe miejsca i robić dużo zdjęć. Nie mogę się doczekać.

A od przyszłego roku będę wychowawcą klasy pierwszej. Czego chcieć więcej, kiedy czuje się potrzebę poznawania nowych ludzi?

„Twarze Belfrów Korczaka” – Małgorzata Korżak

768 1024 Arkadiusz

Tradycyjnie już, jak co piątek, zapraszamy Was do zapoznania się z wywiadem w ramach cyklu „Twarze Belfrów Korczaka”. Tym razem naszym gościem będzie Pani Małgorzata Korżak – wychowawczyni obecnej klasy 3Cg i przyszłej klasy 1C. 😊 Nie przedłużamy już i… gwarantujemy chemię. 😉

 

  1. Co jest pasją w Pani życiu?

Największą? Moja praca. 😊 Należę do tych szczęśliwców, którzy do pracy chodzą z przyjemnością. Kocham mój zawód, kocham uczniów, uwielbiam ich „dręczyć” i „męczyć” 😉, rozmawiać z nimi – na tematy ważne i te mniej ważne, odkrywać ich zainteresowania. Uczenie chemii to jedno, a kontakt z uczniem poza lekcjami to drugie. Według mnie nauczycielem nie jest się „od do”, nauczycielem po prostu się JEST. Całą dobę, w czasie wolnym, w soboty i niedziele. Mam nadzieję, że moi uczniowie czują, że mogą na mnie liczyć. To zawód wielkiego zaufania, pracujemy na żywym organizmie, łatwo coś zepsuć lub przeoczyć. Każdy uczeń jest dla mnie wyjątkowy, każdy jest inny, z częścią moich uczniów udało mi się zbudować więzi, które trwają do dziś. Dzwonimy do siebie, spotykamy się, to dla mnie najcenniejsze chwile. Dają mi poczucie sensu tego, co robię na co dzień.

A poza pracą? Uwielbiam czytać, słuchać muzyki i spacerować…

 

  1. Jak Pani dochodziła do odkrycia swoich pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Odkąd sięgam pamięcią marzyłam o zawodzie nauczyciela. Podobno już jako trzylatka „nauczałam” moje misie i lalki. Wszystkie zeszyty A4 przerabiałam na dzienniki. Gdy troszkę podrosłam, misie zastąpiłam kolegami i koleżankami z przedszkola. Do dziś mam taki obraz w pamięci: moje koleżanki siedzą przede mną, na schodach, każdy stopień to inna klasa (pierwsza, druga, trzecia…), a ja ich odpytuję oraz łaskawie pozwalam zdać do wyższej klasy i zmienić schodek na wyższy lub każę powtarzać klasę. 😊 Uwielbiałam robić im kartkówki i klasówki, które potem namiętnie sprawdzałam. Ta pasja do kartkówek została mi do dziś (ku rozpaczy moich uczniów 😝). Pamiętam też najpiękniejszy prezent od rodziców: prawdziwy, papierowy dziennik z rubryczkami na oceny i miejscem na wpisywanie tematów. Traktowałam go jak najcenniejszy skarb.

Ale tak naprawdę, dopiero gdy trafiłam do Korczaka jako uczeń i spotkałam na swej drodze moich nauczycieli, utwierdziłam się w przekonaniu, że to moja droga życiowa. To jakim jestem nauczycielem zawdzięczam im: mojej cudownej wychowawczyni Beatce Fajfer, moim korczakowskim nauczycielom (pozdrawiam i dziękuje m.in. Marysi Drąg, Basi Jastrzębskiej, Dorotce Reder, Pawłowi Wiśniewskiemu). Obserwowałam ich i uczyłam się od nich najpierw jako uczeń, a potem jako nauczyciel Korczaka. Ale tak naprawdę ukształtowała mnie i nauczyła wszystkiego śp. Pani Dyrektor Anna Dziewior. Najlepszy nauczyciel, dyrektor, przyjaciel, mentor, mój Mistrz. To ona od momentu, gdy podjęłam pracę, prowadziła mnie, uczyła i wspierała. Miałam niewątpliwe szczęście, że spotkałam Ją na swojej drodze. Myślę, a w zasadzie jestem pewna, że to jakim jestem nauczycielem, to Jej zasługa.

 

  1. Czy Pani zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Jak widać, moja największa pasja stała się moim sposobem na życie. Mój mąż kiedyś zapytał mnie, kim byłabym, gdybym nie pracowała w szkole, co innego mogłabym robić w życiu? Odpowiedź była prosta – nikim i nic. 😊 Ale oczywiście są też inne rzeczy, które lubię robić. W wolnym czasie (którego niestety jest niewiele) uwielbiam czytać. Książki, koniecznie w wersji tradycyjnej – papierowej, pozwalają mi oderwać się od rzeczywistości, przenieść się do życia bohaterów, być obok nich. Czytając nie słyszę nikogo, jestem tam, wewnątrz, w tym magicznym świecie stworzonym przez autora.

Oprócz książek bardzo cenię taniec. Lubię patrzeć na tańczących ludzi. Kiedyś kilka razy w miesiącu jeździłam na turnieje tańca towarzyskiego. To były przepiękne widowiska. Sama również bardzo lubię tańczyć. Taniec daje mi poczucie wolności i beztroski. Gdy jako dziecko obejrzałam film „Dirty Dancing” marzyłam, żeby tańczyć jak Jennifer Grey w ramionach Patricka Swayze. To zresztą mój ukochany film. Nie dane mi było jednak zostać zawodową tancerką (ciekawe, czy na szczęście czy na nieszczęście dla moich uczniów? 😉) Tańczę więc tam, gdzie się da: na imprezach, wycierając kurze czy gotując obiad w kuchni. Lubię muzykę, w zasadzie każdą. Jej rodzaj zależy od nastroju i tego, co aktualnie robię. Innej muzyki słucham, gdy robię porządki, innej gdy odpoczywam, a jeszcze innej, gdy prowadzę (zdecydowanie za szybko 😉) samochód. Lubię chwile samotności, gdy ze słuchawkami w uszach i kijkami wędruję po parkach i mniej uczęszczanych uliczkach. To pozwala mi zwolnić, uporządkować myśli i nabrać dystansu do różnych spraw. Gdy potrzebuję magicznej chwili słucham piosenek Zbigniewa Wodeckiego lub Eda Sheerana. „Perfect Symphony” towarzyszy mi zawsze podczas ważnych lub trudnych chwil w moim życiu…

Dużą przyjemność sprawia mi również przygotowywanie różnych deserów. Gotować nie cierpię, ale słodkości to zupełnie inna bajka. Kiedyś piekłam dużo i często, moja rodzina to uwielbiała, a ja chętnie na nich eksperymentowałam. O dziwo, cała trójka przeżyła…😊

I na koniec coś, bez czego nie potrafię żyć, czyli kwiaty. Kocham je w każdej postaci, choć najbardziej doniczkowej. W domu stawiam je gdzie się da, a mój balkon od wiosny do jesieni jest nimi wypełniony po brzegi, ledwo mieści się tam leżak, na którym uwielbiam czytać w letnie, wakacyjne dni. Marzy mi się ogród, w którym mogłabym sadzić, sadzić i sadzić… a potem podziwiać.

 

  1. Jak godzi Pani życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Nie mam z tym większego problemu, bo przecież moja praca, to moja pasja. Inne, drobne przyjemności czasem muszą jej ustępować, ale nie jest to kłopot. W weekendy staram się zrobić coś dla siebie, poświęcić czas rodzinie i przyjaciołom. A w wakacje nadrabiam wszystkie zaległości – to czas totalnego resetu i ładowania akumulatorów przed kolejnym rokiem szkolnym.

 

  1. Jaki ma Pani plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Mam pewne plany i marzenia, ale ciiii…. czas pokaże. 😊

 

„Twarze Belfrów Korczaka” – Jarosław Sośnierz

759 862 Arkadiusz

Mamy piątek, a więc na naszego Facebooka wjeżdża kolejny wywiad w ramach cyklu „Twarze Belfrów Korczaka”. Tym razem naszym gościem będzie… Pan Jarosław Sośnierz – wychowawca obecnej klasy 3Bg i przyszłej 1B. 😃 

 

  1. Co jest pasją w Pana życiu?

W chwili obecnej nie mam pasji. Są rzeczy, które lubię robić, takie jak słuchanie muzyki rockowej i zbliżonej, ze szczególnym uwzględnieniem zespołu Kult, czy też czytanie książek science-fiction ze szczególnym uwzględnieniem Stanisława Lema i „Wielkiej Trójki” pisarzy s-f, czyli I. Asimova, A. C. Clarka i R. Heinleina. 

 

  1. Czy Pana zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Nie są to pasje a raczej sposoby dopełnienia i ubarwienia oraz zrozumienia otaczającej rzeczywistości. 

 

  1. Jak Pan dochodził do odkrycia swoich pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Trudno powiedzieć. Odkąd pamiętam, zawsze lubiłem czytać, a co do muzyki, to zdecydowanie był to proces ewolucyjny, na który wpływ mieli znajomi i uczniowie, którzy często wskazują mi nowe kierunki muzyczne. 

 

  1. Jak godzi Pan życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Ponieważ nie są to pasje, to nie ma problemu godzenia życia zawodowego i realizowania pasji. 

 

  1. Jaki ma Pan plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Gdy dorosną moje dzieci i zacznę dysponować czasem wolnym lub gdy zacznę się w życiu nudzić i nie będę wiedział, co robić z wolnym czasem, wtedy rozpocznę poszukiwania pasji poprzez najprawdopodobniej zapisanie się na różnego rodzaju kursy i zajęcia, takie jak: szydełkowanie, rzeźbienie w glinie, pozostawanie w kabinie deprywacji sensorycznej, programowanie w Pythonie lub malowanie na szkle. 😉

 

 

„Twarze Belfrów Korczaka” – Liliana Laskowska

1024 768 Arkadiusz

Piątek nie byłby piątkiem bez kolejnego wywiadu z cyklu „Twarze Belfrów Korczaka”. 😁 Tym razem naszym gościem będzie… Pani Liliana Laskowska – wychowawczyni przyszłej klasy 1A. 😊

 

  1. Co jest pasją w Pani życiu?

Sięgając pamięcią do najwcześniejszych lat, wiem, że jedną z moich pasji jest muzyka: od słuchania do grania poprzez śpiewanie i interpretację tekstów. Od kilku lat moje życie uzupełniają wyprawy samochodowe, a najmłodszą pasją są moje psy, które skłoniły mnie do ukończenia kursu zawodowego: behawiorysta i trener.

 

  1. Czy Pani zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Muzyka doskonale wypełnia moje codzienne życie, w zasadzie jest towarzyszką każdego dnia; podróże są odskocznią od codzienności jednak tylko podczas urlopu; a psy i praca z nimi oraz pomoc innym właścicielom czworonogów stają się sposobem na życie.

 

  1. Jak Pani dochodziła do odkrycia swoich pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Muzyką, szczególnie polską muzyką rockową i alternatywną lat 70. i 80. zaraził mnie mój starszy brat, który również pokazał mi pierwsze akordy na gitarze. Tak zaczęła się przygoda z graniem na gitarze, która zajmowała mi każdą wolną chwilę – z czasem mogłam ze słuchu zagrać praktycznie każdą piosenkę. W dużym pokoju od zawsze stało pianino, więc postanowiłam się również na nim nauczyć grać. Nuty pokazał mi mój tata i nauczyłam się grać na dwie ręce. Wtedy zainteresowałam się muzyką klasyczną, a Mozarta do tej pory uważam za geniusza. Kiedy do polskich klubów zawitało karaoke, byłam tam częstym gościem wraz z paczką przyjaciół i brałam udział w konkursach, w których wielokrotnie wygrywałam. Interpretacja teksów polskich autorów piosenek to zajęcie, które pozwala mi szlifować zawodowe obowiązki i zarażać słowem uczniów. Wśród twórców muzycznych, których cenię od lat (nie sposób wymienić wszystkich), jest Renata Przemyk i Kazimierz Staszewski. Cieszę się, że muzyką potrafiłam zarazić syna, który w tym roku kończy drugi stopień szkoły muzycznej i jest już – piszę to z pełną odpowiedzialnością – kompozytorem i aranżerem.

Wakacyjne podróże samochodowe planuję w zimowe wieczory. W Polsce zostało naprawdę niewiele miejsc, do których nie dojechałam lub byłam tylko przejazdem. Od pewnego czasu wypuszczam się nieco dalej – zwiedzam europejskie stolice. Najdalej udało mi się dojechać do Kopenhagi, która urzekła mnie otwartością i tolerancją. W pięć dni potrafiłam zwiedzić Wiedeń, Budapeszt i Bratysławę. Na szczęście stolic europejskich jest wiele, więc mam nadzieję na kolejne niesamowite wyprawy. Podróżuję zawsze z psami, co jest łatwiejsze – o dziwo – poza granicami.

Psy to moja najmłodsza pasja, trwa od momentu, kiedy stałam się właścicielem pierwszego z nich – czarnego sznaucera średniego o kosmiczno-mitologicznym imieniu Rea. Postanowiłam spróbować pokazać się z nią na wybiegu i tak stała się młodzieżowym a później dorosłym Championem Polski. Później pojawiła się kolejna sunia – bedlington terier o nieco królewskim imieniu Margo (hodowlane nazwy psów są bardzo skomplikowane). Pojawiające się problemy, dostrzeżenie wielu różnic w zachowaniu i chęć lepszej komunikacji międzygatunkowej, skłoniły mnie do profesjonalnego zajęcia się tą materią. Wydawać się może, że trener i behawiorysta pracuje z psami, jednak jak się okazało to przede wszystkim praca z ludźmi – chyba trudniejsza niż ze zwierzętami – aby stali się prawdziwymi przewodnikami swoich braci mniejszych.

 

  1. Jak godzi Pani życie zawodowe z realizacją swoich pasji, zainteresowań?

Pogodzenie pracy i moich pozazawodowych pasji jest niezwykle trudne, ponieważ w tym roku szkolnym praca pochłania mi bardzo dużo czasu. Ale muzyka w samochodzie to podstawa, koncert raz na dwa miesiące to priorytet, a spacer z psami to codzienny obowiązek i czas na drobne ćwiczenia.

 

  1. Jaki ma Pani plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Przede mną ostatnie szkolenie z problemowymi, agresywnymi psami, które da mi kwalifikacje zawodowe zgodne z rozporządzeniem MEN. Pomysłów na ich wykorzystanie mam wiele, ale wiem również, że mogę to pogodzić a może nawet połączyć z pracą w szkole, która daje mi wiele satysfakcji każdego dnia.

„Twarze Belfrów Korczaka” – Joanna Tracz-Koba

467 737 Arkadiusz
  1. Co jest pasją w Pani życiu?

Miałam kilka pasji, zmieniały się na przestrzeni poszczególnych etapów życiowych, ale stale obecne w moim życiu są: muzyka, język angielski, podróże i książki.

 

  1. Czy Pani zainteresowania są dopełnieniem codzienności, czy może stały się sposobem na życie?

Muzyka towarzyszy mi na co dzień, jedynie zmieniają się preferowane style, artyści i piosenki. Niezmiennie lubię twórczość zespołu ABBA, który powrócił po 40 latach z płytą „Voyage” oraz repertuar zespołu Queen, a szczególnie jego nieżyjącego już frontmana Freddiego Mercury’ego. Dla mnie „wisienką na torcie” są jego wspólne nagrania ze śpiewaczką operową Montserrat Caballe. Nie wyobrażam sobie, aby muzyka nie towarzyszyła mi każdego dnia. I kolejna muzyczna pasja, którą dzielę z moim synem, to musical. Wspólnie oglądamy spektakle musicalowe, zarówno w teatrach muzycznych, jak i online. Mój ulubiony, to „Piloci” – opowieść o miłości brutalnie przerwanej przez wojnę, będący jednocześnie hołdem dla pilotów polskich, biorących udział w bitwach powietrznych w czasie II wojny światowej. Cenię nie tylko światową klasykę tego gatunku, ale także spektakle nowoczesne.

Jeżeli chodzi o książki, to jestem – jak twierdzi mój syn – od nich uzależniona. Jest to mój sposób spędzania wolnego czasu i metoda na „odstresowanie się”, ale również na dowiadywanie się stale czegoś nowego. Nie mam ulubionych autorów, czytam różne rodzaje książek.

Język angielski pokochałam za jego piękno. Lubię brzmienie jego odmiany brytyjskiej, akcent oraz kulturę kraju, z którego pochodzi. W praktyce język pomaga mi w realizacji mojej ostatniej pasji – podróży. Lubię poznawać nowe miejsca, ludzi i ich kulturę. Mam nadzieję, że szybko wrócę do dawnej częstotliwości odbywania podróży.

W czasie moich wypraw, głównie z przyjaciółmi, zwiedzamy przede wszystkim zabytki i interesujące kulturowo miejsca, próbujemy lokalnych potraw i poznajemy mieszkańców. Sami planujemy nasze wyprawy, nie korzystamy z biur podróży.

 

  1. Jak Pani dochodziła do odkrycia swojej pasji? Czy był to proces, czy stało się to nagle?

Miłość do języka angielskiego „odkryłam” już w szkole podstawowej, kiedy poznawałam muzykę zespołu ABBA. Bardzo chciałam wiedzieć, o czym śpiewają, a jedynym sposobem, by się tego dowiedzieć, była nauka języka. W latach 70. i 80. Nie było Internetu i nie można było włączyć YouTube’a, wysłuchać piosenki i jednocześnie przetłumaczyć jej tekst. Płyty się wtedy „zdobywało”, a te wydawane w Polsce nie miały wkładki z tekstami utworów. Wiele słów „spisywało” się słuchając piosenek nadawanych w Liście Przebojów Trójki. Było to niesamowicie trudne i wymagało wiele wiedzy, samozaparcia i cierpliwości.

 

  1. Jak godzi Pani życie zawodowe z realizacją swojej pasji, zainteresowań?

Język angielski to pasja, którą realizuję zawodowo, ucząc młodzież. Cieszę się, że mogę przekazać uczniom również trochę doświadczeń z moich podróży. Podróżuję w czasie ferii i wakacji, zatem nie koliduje to z moją pracą. Czytać można zawsze i wszędzie – robię to, kiedy tylko mam na to czas. A muzyka? Codziennie słucham jej w radio oraz Internecie, poznając nowych artystów oraz nowe utwory. Lubię również rozmawiać z moimi uczniami na temat muzyki, bo to jest także ich pasja, i w ten sposób mogę się od nich dowiedzieć dużo nowego.

 

  1. Jaki ma Pani plan na rozwijanie, wzbogacanie swoich pasji w najbliższym czasie?

Już planujemy z przyjaciółmi kolejną podróż – chcemy połączyć zwiedzanie zabytków z uczestnictwem w spektaklu operowym „na świeżym powietrzu”, więc chyba wybierzemy Włochy. W zeszłym roku, podczas pobytu w Salzburgu, byliśmy na cudownym koncercie muzyki Mozarta i chcielibyśmy znowu włączyć muzykę na żywo w nasze poznawanie świata. Poza tym czeka nas wirtualny koncert ABBY w Londynie w czasie nadchodzących wakacji. A może zdarzy jeszcze coś nowego? Czas pokaże…

 

  • 1
  • 2
Czym są pliki Cookie

Ciasteczka (ang. cookies) to niewielkie pliki, zapisywane i przechowywane na twoim komputerze, tablecie lub smartphonie podczas gdy odwiedzasz różne strony w internecie. Ciasteczko zazwyczaj zawiera nazwę strony internetowej, z której pochodzi, „długość życia” ciasteczka (to znaczy czas jego istnienia), oraz przypadkowo wygenerowany unikalny numer służący do identyfikacji przeglądarki, z jakiej następuje połączenie ze stroną internetową.

Polityka plików Cookie

1. W związku z udostępnianiem zawartości serwisu internetowego korczak.edu.pl stosuje się tzw. cookies, tj. informacje zapisywane przez serwery na urządzeniu końcowym użytkownika, które serwery mogą odczytać przy każdorazowym połączeniu się z tego urządzenia końcowego, może także używać innych technologii o funkcjach podobnych lub tożsamych z cookies. W niniejszym dokumencie, informacje dotyczące cookies mają zastosowanie również do innych podobnych technologii stosowanych w ramach naszych serwisów internetowych. Pliki cookies (tzw. "ciasteczka") stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym użytkownika serwisu internetowego korczak.edu.pl. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę domeny serwisu internetowego, z którego pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer.

2. Pliki cookies wykorzystywane są w celu:

Dostosowania zawartości stron serwisu internetowego do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania ze stron internetowych; w szczególności pliki te pozwalają rozpoznać urządzenie użytkownika serwisu internetowego i odpowiednio wyświetlić stronę internetową, dostosowaną do jego indywidualnych potrzeb, tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy serwisu korzystają ze stron internetowych, co umożliwia ulepszanie ich struktury i zawartości, utrzymania sesji użytkownika serwisu internetowego (po zalogowaniu), dzięki której użytkownik nie musi na każdej podstronie serwisu ponownie wpisywać loginu i hasła, dostarczania użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.

3. W ramach serwisu internetowego możemy stosować następujące rodzaje plików cookies:

"niezbędne" pliki cookies, umożliwiające korzystanie z usług dostępnych w ramach serwisu internetowego, np. uwierzytelniające pliki cookies wykorzystywane do usług wymagających uwierzytelniania w ramach serwisu,
pliki cookies służące do zapewnienia bezpieczeństwa, np. wykorzystywane do wykrywania nadużyć w zakresie uwierzytelniania w ramach serwisu, pliki cookies, umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania ze stron internetowych serwisu, "funkcjonalne" pliki cookies, umożliwiające "zapamiętanie" wybranych przez użytkownika ustawień i personalizację interfejsu użytkownika, np. w zakresie wybranego języka lub regionu, z którego pochodzi użytkownik, rozmiaru czcionki, wyglądu strony internetowej itp., "reklamowe" pliki cookies, umożliwiające dostarczanie użytkownikom treści reklamowych bardziej dostosowanych do ich zainteresowań.

4. W wielu przypadkach oprogramowanie służące do przeglądania stron internetowych (przeglądarka internetowa) domyślnie dopuszcza przechowywanie plików cookies w urządzeniu końcowym użytkownika. Użytkownicy serwisu mogą dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących plików cookies. Ustawienia te mogą zostać zmienione w szczególności w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej bądź informować o ich każdorazowym zamieszczeniu w urządzeniu użytkownika serwisu internetowego. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach oprogramowania (przeglądarki internetowej). Niedokonanie zmiany ustawień w zakresie cookies oznacza, że będą one zamieszczone w urządzeniu końcowym użytkownika, a tym samym będziemy przechowywać informacje w urządzeniu końcowym użytkownika i uzyskiwać dostęp do tych informacji.

5. Wyłączenie stosowania cookies może spowodować utrudnienia korzystanie z niektórych usług w ramach naszych serwisów internetowych, w szczególności wymagających logowania. Wyłączenie opcji przyjmowania cookies nie powoduje natomiast braku możliwości czytania lub oglądania treści zamieszczanych w serwisie internetowym korczak.edu.pl z zastrzeżeniem tych, do których dostęp wymaga logowania.

6. Pliki cookies mogą być zamieszczane w urządzeniu końcowym użytkownika serwisu internetowego korczak.edu.pl, a następnie wykorzystywane przez współpracujących z serwisem reklamodawców, firmy badawcze oraz dostawców aplikacji multimedialnych.
Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.